Uśmiechnij się! Siadamy do stołu

16:16

Jesper Juul jest zwolennikiem traktowania dziecka poważnie, wychowania w szacunku. Przestrzega jednocześnie przed stawianiem dziecka w centrum i oddania mu całkowicie sterów, gdyż ,,Ten, kto znajduje się w centrum, przestaje być częścią wspólnoty" s.27. Wzbrania się przed dawaniem gotowych recept na wychowanie. W zamian analizuje mechanizmy oddziaływania rodziców na dzieci, dzieci na rodziców i rodziców między sobą. W takim duchu jest również jego książka ,,Uśmiechnij się! Siadamy do stołu." To nie jest poradnik o tym jak zmusić dziecko do jedzenia. Stanie nad dzieckiem i zrzędzenie w stylu ,,nie odejdziesz od stołu dopóki nie zjesz" jest uwłaczające, wprowadza nerwową atmosferę i nie przekonuje dziecka do polubienia jedzenia.
Dziecko słyszące takie komunikaty rozumie, że nie jest zbyt dobre, zostaje zachwiane jego poczucie własnej wartości i kontakt z rodzicami. Czasami można pozwolić dziecku nie zjeść obiadu, przecież nie umrze z głodu. 

Dużo lepiej brzmią osobiste komunikaty np. ,,Chciałabym żebyś siedział na krześle normalnie, a nie kładł się na stole!" s.80. Za odżywianie dziecka oczywiście jest odpowiedzialny rodzic, tylko że ilość zjedzonego pokarmu nie może być jedynym wyznacznikiem. Autor zachęca aby wraz z dzieckiem przejrzeć swój jadłospis pod kątem zdrowych i pełnowartościowych produktów. Dać dziecku spróbować warzywa z ekologicznej uprawy i z marketu; podobnie z innymi produktami. Włączyć dziecko w proces przygotowania posiłków, tak aby wiedziało co je i czuło się za to odpowiedzialne. Przygotowanie zdrowych posiłków zajmuje więcej czasu i energii niż dania z mikrofalówki, ale daje więcej satysfakcji. Spodobało mi się zdanie autora: "Nie mów, że nie masz czasu tylko powiedz na co przeznaczasz ten czas, który masz". Często używana kuchnia staje się sercem całego domu. J. Juul zachęca mężczyzn, aby nie unikali gotowania ,,Zawsze dziwiłem się, że tak niewielu mężczyzn korzysta z okazji, żeby coś samemu przygotować w kuchni. Zakupy i gotowanie pozwalają znakomicie pokazać rodzinie swoją troskę, odpowiedzialność i miłość. I jest to zadanie w klasycznym znaczeniu męskie: to znaczy zorientowane na cel. A zarazem wymaga kreatywności, zmysłu estetycznego i nie trzeba przy tym dużo mówić. W sumie jest to znakomite, relaksujące przejście od życia zawodowego do życia rodzinnego, od nieobecności do obecności, od oddzielenia do bycia razem. To samo oczywiście pozostaje prawdą także dla kobiet." s.37.
J. Juul zadaje ważne pytanie, które dotyczy całej rodziny, a nie tylko dzieci. Prosi aby zastanowić się co tak naprawdę lubimy jeść, co nam najbardziej służy. Czy potrafimy się wsłuchać w swój organizm czy, tylko nieustannie porównujemy się do osób będących autorytetami w tej dziedzinie.
Autor zauważa, że złe zachowania w czasie posiłku mogą być sygnałem, że coś złego dzieje się w życiu dzieci i młodzieży, być może nie czują się bezpieczne i akceptowane. Dzieci nie potrafią powiedzieć wprost co im dolega.
Niektóre z rad autora znałam wcześniej z zasad ,,Bobas lubi wybór" czyli np. lepiej podawać dziecku jedzenie w kawałkach niż zmiksowane i dać mu możliwość wyboru z tego co ma na talerzu, nie zmuszać.
Polecam wszystkim, którzy nie chcą być zafiksowani na punkcie jedzenia, chcą w życiu swoim i dzieci wprowadzić zdrowy i spokojny styl posiłków bez skrętu żołądka.

Może spodoba Ci się również

0 komentarze