Dziecko bez kosztów. Przewodnik po niekupowaniu.

09:26

Kiedy po raz pierwszy weszłam do sklepu z artykułami dla niemowląt myślałam, że dostanę oczopląsu. Z półek krzyczało do mnie sto rodzajów smoczków, pięćdziesiąt gatunków pieluch i niezliczona ilość akcesoriów. Wcześniej myślałam, że to jogurtów jest dużo.

Wróciłam do domu i zaczęłam się zastanawiać, jak ja to wszystko ogarnę. Szkoda, że ta książka nie trafiła w moje ręce przed pierwszą ciążą, dzięki niej wiele decyzji stałoby się prostszych. Choć przyznam, że i tak kupiłam niewiele zbędnych rzeczy. Przed porwaniem w wir nabywania ,,przydasiów" uchronił mnie rozsądek męża, mikroskopijne mieszkanie i nastawienie na rodzicielstwo bliskości. Przed zakupem każdej rzeczy (nie tylko dla dzieci) zadajemy sobie pytanie gdzie my to będziemy trzymać (wyjątkiem są książki ;) ) oraz jak radzili sobie bez tego nasi rodzice.

,,Dziecko bez kosztów. Przewodnik po niekupowaniu." Giorgii Cozza to nie tylko wskazówki do robienia zakupów ani książka o oszczędzaniu; jej treść niesie ze sobą znacznie więcej. Pomaga rodzicom uwierzyć we własne kompetencje i nie odgradzać się od dziecka stertą gadżetów, które zamiast pomóc - przeszkadzają we wzajemnym poznaniu rodziców i dziecka. Oszczędność i pewien minimalizm jest tylko efektem ubocznym.

Autorka posługuje się terminem ,,ciąża wewnętrzna" i ,,ciąża zewnętrzna", podkreśla, że przez pierwsze miesiące życia dziecka jego największą potrzebą jest przebywanie z mamą, kołysanie i przytulanie w jej objęciach. Nie zastąpi tego nawet najwymyślniejszy sprzęt przedstawiony nam jako absolutnie niezbędny, pomocny i ratujący życie.

Książka obejmuje czas od ciąży do pierwszego roku życia. W każdym z rozdziałów oprócz spostrzeżeń autorki popartych różnymi badaniami znajduje się kosztorys w złotówkach, relacje rodziców, którzy zastosowali proponowane przez autorkę rozwiązania oraz propozycje literatury uzupełniającej. Giorgia Cozza w konkretny sposób podejmuje temat ciąży, kosztów badań lekarskich, karmienia na różnych etapach rozwoju dziecka, higieny matki i dziecka, pieluch i wszystkiego co wiąże się z przewijaniem, ubrań dla matki oczekującej, karmiącej i dziecka, snu, funkcjonowania dziecka w domu i podczas spacerów oraz zabawek i książek dla dziecka. Na zakończenie przywołuje opinie różnych ekspertów. 

We fragmencie na temat książek dla dzieci autorka pisze z przejęciem, że odkryła coś takiego jak biblioteka. Muszę przyznać, że akurat we Wrocławiu stworzono ciekawą akcję mającą na celu zachęcenie do czytania i korzystania z dobrodziejstw biblioteki. Dzieci już jako noworodki otrzymują czytelniczą wyprawkę. Jest w niej książka dla dziecka, karta biblioteczna, przewodnik dla rodziców po literaturze dla dzieci oraz torba na książki. Chętnie korzystamy z tej formy, przez nasz dom miesięcznie przewija się dwadzieścia nowych tytułów. Kupujemy tylko te, które szczególnie się nam spodobały i przydadzą się na długi okres czasu.

Ta książka nie była dla mnie nowością w stu procentach. Część z tych wiadomości przepracowałam dzięki takim książkom jak Księga rodzicielstwa bliskości, Poradnik dla zielonych rodziców czy EKOnomiczne dziecko. Oszczędnie i naturalnie. Jednak warto było odświeżyć sobie te informacje i tym razem przed narodzeniem drugiego dziecka nie kupować rzeczy na wszelki wypadek.

,,Dziecko bez kosztów" poleciłam pewnej mamie oczekującej swojej pierwszej pociechy i usłyszałam ,,Dziecko bez kosztów? Jasne! Niech napiszą taką książkę o nastolatkach, domagających się nowych wersji smartfonów i ipadów." Sądzę, że nastawienie rodziców i wychowanie dziecka od małego w umiarze daje duże szanse na uformowanie wolnego człowieka, dla którego ważniejsze będzie być niż mieć. Ale o minimalizmie napiszę innym razem. 

Może spodoba Ci się również

6 komentarze

  1. rodzice to wspaniały target dla marketingowców, przecież wszystko co jest im oferowane jest dla ich dziecka i w jakiś sposób żerują oni na poczuciu, że skoro rodzic (szczególnie młoda mama lub przyszła mama) coś dziecku kupuje, to znaczy, że jej zależy, że kocha dziecko.
    Od początku ciąży męczyły mnie wszelkie zakupy związane z wyprawką. Udało nam się dostać wózek i przeczy do 3 m-cy od rodziny. Potem też dużo dostałam, zabawek, ciuszków. Kupiłam synkowi jedynie zestaw kubków za 7zł w tesco i trochę książek.
    Chętnie bym przeczytała tę książkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to przeświadczenie, że jeśli się dziecku kupuje to znaczy, że rodzicowi zależy jest zgubne. Tak naprawdę dziecku najbardziej zależy na obecności rodziców, jeśli już ma nową zabawkę to większa radość będzie z tego, że można się nią pobawić z kimś bliskim niż z samej rzeczy.

      Usuń
  2. Nie czytałam tej książki, ale wiele o niej słyszałam. Zgadzam się, że wielu rzeczy nie trzeba wcale kupować, ja będąc w ciąży gromadziłam i gromadziłam, bo wszyscy mi wmawiali, że tak trzeba. Dwa łóżeczka - jedno do rodziców, żeby będąc w odwiedzinach było gdzie położyć dziecko. Dwie wanienki - to samo. Przewijak, nieprzyzwoicie drogi wózek 3w1, smoczki, butelki, kolorowe ręczniki,kocyki, pościele, karuzele, leżaczki-bujaczki... Kiedy dziecko pojawiło się na świecie, zorientowałam się,że karmiąc piersią nie potrzebuję butelek (potem dopiero jednej, na odciągnięty pokarm, gdy chciałam wyjść na dłużej z domu), wózek był super, ale głównie nosiliśmy w chuście i tak naprawdę mogliśmy się wstrzymać z jego zakupem do czasu, aż mały zacznie siedzieć i będzie potrzebna spacerówka. Przewijak był jakiś taki nieporęczny, zmieniałam pieluszki na łóżku. 10 kocyków? Moje dziecko pokochało jeden, który dostałam od przyjaciółek w prezencie na babyshower, i żadnego innego nie akceptowało. Smoczki też nie były potrzebne (a pamiętam, że to był mój pierwszy zakup po ujrzeniu 2 kresek na teście ciążowym, w dodatku jakiś taki wypasiony za kilkadziesiąt złotych - mój syn nawet na niego nigdy nie spojrzał). Były też nowe ciuchy, nietrafione sezonem, bo oczywiście nie miałam pojęcia jak szybko rośnie dziecko i nie miałam pojęcia, że w second handach można takie cuda za grosze znaleźć na dziecięcym dziale... A wanienki? Najwygodniejsze i najbezpieczniejsze okazały się wspólne kąpiele. Mogłabym tak długo wymieniać. Przy drugim dziecku będę mądrzejsza, bo choć moja sytuacja finansowa jest teraz o niebo lepsza niż ponad 2 lata temu i mogłabym kupić wszystko, to wiem już, że po prostu większość z tych rzeczy nie jest potrzebna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas podobnie, smoczek w ogóle nie był używany, a z butelki pił raz, w gondoli leżał około dziesięć razy. Niektóre otrzymane produkty do dziś leżą nieodpakowane. Przy drugim dziecku chyba jest trochę łatwiej wybierać tylko te naprawdę potrzebne rzeczy.

      Usuń
  3. A jak sobie radzicie ze spacerami z niemowlakiem bez gondoli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarówno przy pierwszym jak i drugim dziecku używałam chusty. Gdy dziecko było już trochę duże wsadziłam je do sportówki.

      Usuń