Ostatnie dziecko lasu oraz Witamina N

15:58

Muszę się przyznać, że ciężko mi było przeczytać ,,Ostatnie dziecko lasu.". Czytałam tę książkę chyba przez rok i choć była ciekawa, to co kilka rozdziałów potrzebowałam przerwy. Richard Louv stworzył termin zespół deficytu natury, na który cierpi przeciętny człowiek, szczególnie mieszkaniec miasta. Autor dokonuje głębokiej analizy przyczyn i skutków życia z dala od przyrody, wytykając wiele absurdów dzisiejszych przepisów jak np. tworzenie betonowych, sztucznych placów zabaw, zakaz budowania domków na drzewie jako samowoli budowlanej, uczenie się przyrody wyłącznie z książek, a nie z kontaktu z nią, tworzenie klimatu grozy wokół spacerów po lesie itp.. R. Louv nie odpuszcza nawet ekologom, którzy kładą większy nacisk na pomoc przyrodzie po drugiej stronie kuli ziemskiej niż na zauważenie problemów we własnym kraju. Dziecko potrafi wymienić zagrożone gatunki zwierząt i roślin występujących na innym kontynencie, ale nie potrafi nazwać drzew i ptaków za oknem. Autor uważa, że jeśli dziecko pozna i nauczy się szanować przyrodę wokół niego, nauczy się też dbać o odległe tereny.
Na zakończenie swoich rozważań autor proponuje sto zabaw na świeżym powietrzu. Rozwinięciem tego rozdziału jest książka ,,Witamina N", która dla mnie była ciekawsza, praktyczniejsza i było w niej mniej biadolenia jak to dawniej świat był wspaniały, a teraz chyli się ku upadkowi. 

Witamina N. Odkryj przyrodę na nowo.
,,Witamina N" czyli witamina z natury. Richard Louv w swojej drugiej książce o odkrywaniu przyrody na nowo przedstawia 500 pomysłów i inspiracji na działania z dzieckiem, rodziną i bliską społecznością. Nie sposób wypełnić te 500 punktów ale stanowią dobrą bazę do własnych aktywności na łonie przyrody. Autor zachęca, aby wybrać sobie dziesięć zadań, która najlepiej nam odpowiadają i przynajmniej niektóre wcielić w życie. Przykłady są naprawdę różne, od jednorazowych krótkich zabaw po wielkie projekty integrujące całe dzielnice. Książka składa się z ośmiu rozdziałów, przeważają tematy działań w ogrodzie, lesie oraz domu. Spodziewałam się trochę więcej konkretnych pomysłów na odkrywanie przyrody w dużym mieście. Wybrałam kilka zabaw, które już udało mi się wprowadzić lub do których się przymierzam: 
  • Szukaj skarbów. Geocaching to zabawa w szukanie skarbów. Po raz pierwszy usłyszałam o tym w podcaście Więcej niż edukacja. Okazało się, że kilkadziesiąt metrów od naszego miejsca zamieszkania jest ukrytych kilka skrytek, część z nich w parku. Ta zabawa zachęca do odkrywania nowych miejsc, wiele skrytek mieści się wśród przyrody.
  • Posadź lub zaadoptuj rodzinne drzewo, załóż dziennik w którym będziesz zapisywać zaobserwowane zmiany. Notatki rób najlepiej co tydzień oraz np. po wichurze.
  • Gdy dotrzesz z rodziną na łono przyrody wyznacz czas bez elektronicznych gadżetów
  • Zrób z dziećmi własną pajęczynę z patyków i sznurka.
  • Licz ptaki w twojej okolicy. Kiedyś byłam z siostrą na liczeniu ptaków i było to całkiem ciekawe doświadczenie.
  • Wybierz się na grzybobranie.
  • I moje ulubione, które mam zamiar wcielić w życie. Szlak opowieści - na początku szlaku przeczytaj z dziećmi fragment książki, a kolejne fragmenty ukrywaj co 30 kroków, aż przejdziecie cały szlak. Autor poświęcił cały podrozdział łączeniu promocji czytelnictwa przez biblioteki z aktywnością na świeżym powietrzu.
Jeśli szukacie inspiracji dla siebie lub dzieci do ciekawego spędzania czasu na łonie przyrody, z pewnością znajdziecie tu coś dla siebie. Przyroda ma tę piękną zaletę, że ona nie kradnie czasu, ale go rozszerza i do tego jest darmowa. 

Może spodoba Ci się również

0 komentarze