Lekcje Madame Chic

16:20

Do tej książki zajrzałam pod kątem minimalizmu, gdyż usłyszałam o niej podczas wykładu o tym jak uczynić życie prostszym.
Autorka Jennifer L. Scott opisuje przemianę swojego życia, która dokonała się w czasie półrocznego pobytu na wymianie studenckiej w Paryżu. Amerykanka przyjechała z dwoma wypchanymi walizkami do świata, gdzie kobieta ma w szafie dziesięć rzeczy i zawsze ma się w co ubrać. Młoda Jennifer z zachwytem przyglądała się życiu państwa Chic, którzy ją gościli i stopniowo przejmowała od nich pozytywne nawyki. W lekkim stylu opisuje jak pozbywała się zbędnego balastu, rzeczy zniszczonych, starych, które już nie pasowały do jej osobowości albo do innych rzeczy oraz tych czekających, aż schudnie. Według niej kobieta szykowna wyróżnia się nie tylko dopasowanym strojem i naturalnym makijażem, ale również rzeczami, którymi się otacza (a właściwie małą ich ilością), prostą postawą, bogatym słownictwem, spokojem, pewnością siebie i tym co spodobało mi się najbardziej: potrafi cieszyć się z małych codziennych rzeczy, nie spieszy się, ale delektuje chwilą. Znajdziemy tu również cały rozdział na temat diety i aktywności fizycznej. Rodzina państwa Chic co wieczór zasiadała do kilkudaniowej kolacji nie obawiając się o swoją wagę między innymi dlatego, że zażywała dużo ruchu (nie w klubie fitness) i nie podjadała między posiłkami. Za wartościową uznaję również radę aby używać swoich najlepszych rzeczy i nie czekać na wyjątkowe chwile. Ślubna zastawa wyciągana dwa razy w roku, ubrania na specjalne okazje, które mogą nie nastąpić. Lepiej zaryzykować ich zniszczenie i cieszyć się nimi na co dzień, a wyjątkowe momenty podkreślić np. bukietem kwiatów na stole. 

 ,,Lekcje Madame Chic", choć momentami są o krok od popadnięcia w snobizm, zasługują na uwagę. Autorka skupia się na konkretach, jest pełna entuzjazmu, sprawia wrażenie jakby dzieliła się swoimi przemyśleniami z przyjaciółką. Żałuję tylko, że nie zapytała swoich gospodarzy jak to u nich wyglądało kiedy ich dzieci były małe, ulewały, miały fazę na malowanie, rozsypywały klocki i ... no sami wiecie.

Może spodoba Ci się również

4 komentarze

  1. Coś dla mnie :) Ostatnio, bardzo lubię takie książki - o porządku, stylu, umiarze.Chyba to wiosna wywołuje we mnie chęć organizacji i pozbywania się wszystkiego, co zbędne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Marzenko! Długo czekałam aż coś się tu pojawi;) I proszę, pojawiło się, i w dodatku taki rarytasik;) Jak znajdę chwilę to napisze o tym u siebie;)

    Pozdrawiam Cie ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wytrwałość. Potrzebowałam trochę przerwy w blogowaniu ale nie w czytaniu. Chętnie przeczytam Twój wpis.

      Usuń