Sceny z życia smoków.

17:03

,,Sceny z życia smoków" Beaty Krupskiej to chyba jedna z tych książek, które albo się pokocha od pierwszego zdania albo, delikatnie mówiąc, nie.
Z każdym kolejnym słowem byłam bardziej zdziwiona. Autorka w piętnastu scenach opowiada o oryginalnej paczce smoków, które przygarnęły do siebie nieco uciążliwą żabę i Makrauchenię. Jest również śpiewający krokodyl, którego z całej tej bandy najbardziej polubiłam. Smoki uwielbiają zupę ogórkową, noszoną w termosach zawieszonych na szyi, z którymi się nie rozstają, marzą o rozegraniu meczu piłki nożnej, jedzą, a przepraszam, żrą krochmal, kąpią saksofon, nie potrafią latać i bezlitośnie wyśmiewają wawelskiego smoka, który dał się nabrać na wypchaną owcę.

Cała opowieść jest nieco, hmm, dziwna. Pani Beata Krupska prawdopodobnie chciała pod postacią smoków pokazać częste przywary ludzi a całość miała być zabawna i pouczająca, jednak mnie nie bardzo przekonała. Nie wiem czy ja już stetryczałam, jestem zbyt poważna czy mało inteligentna ale jakoś mnie ta historia nie śmieszy, a czasami zniesmacza. Naliczyłam trzy zdania warte zapamiętania, reszta to strzępienie języka. I nie chodzi tutaj o to, że książka nie wpisuje się w wyobrażenia o baśniowych smokach. Niektóre rozdziały są tak kolokwialnie mówiąc odjechane, że nie wiem co autorka miała na celu. 

Duży plus dla ilustratora Zbigniewa Larwy, który świetnie oddaje poczynania smoków. Książka jest bardzo dobrze estetycznie wydana, w przyjemnej twardej oprawie. Podarowałabym ją raczej koledze na osiemnastkę niż dziecku na mikołajki.

Książka recenzowana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Może spodoba Ci się również

2 komentarze

  1. moje dzieci, które obecnie mają po trzydzieści kilka lat, wychowały się na tej książce. Nie było końca z czytaniem jej, nigdy im się nie znudziła. Z cała pewnością ani oni, ani ja nie zgodzilibyśmy się z Pani zdaniem.
    Humor abstrakcyjny - owszem, ale uważam, że książka ta miała ogromny wpływ na poczucie humoru i kreatywność moich dzieci, które już są również rodzicami i właśnie poszukiwaliśmy tej książki, bo nasz nam gdzieś zginęła. Udało się i od razu zamówiłam 2 egzemplarze.
    Tak na marginesie dodam, że oboje moich dzieci skończyły po 3 kierunki studiów (nie byle jakie), znają po kilka języków obcych - można wnioskować, że negatywnego wpływu na rozwój dzieci również nie było :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ta książka jest po prostu niesmaczna. Wierzę, że kreatywności można się uczyć na wiele różnych sposobów, a ta książka nie jest do tego konieczna.

      Usuń