Czytanie globalne po polsku.

17:15

Przez kilka ostatnich miesięcy bawiłam się z synem w czytanie globalne metodą Glenna Domana. Po przerobieniu kilkudziesięciu wyrazów zaczęłam się zastanawiać, jak to będzie wyglądało później. Jak w języku polskim wprowadzać kolejne etapy tej metody?
Natknęłam się na książkę ,,Czytanie globalne po polsku." Marii Trojanowicz - Kasprzak, która od dwudziestu lat zajmuje się adaptowaniem metody Domana do zasad języka polskiego, bardziej złożonego niż język angielski. Autorka skrupulatnie opisuje swoją prace w grupie przedszkolnej. Zaznacza jakie zalecenia Domana wypełniała dokładnie, a które modyfikowała. Między innymi pomniejszyła czcionkę, zmieniła kolor na czarny i dodała zdjęcia przedstawiające prezentowane słowo. Zrezygnowała również z formuły ,,Tu jest napisane mama" na rzecz samego słowa ,,mama". Pani Trojanowicz - Kasprzak wyróżnia pięć etapów zabawy w czytanie:

1. Wprowadzanie pojedynczych słów - w przeciwieństwie do zaleceń Domana podchodzi do tego bardzo na luzie. Zamiast pokazywania codziennie obowiązkowych piętnastu plansz proponuje zaledwie kilka wyrazów.
2. Wyrażenia dwuwyrazowe - rzeczownik + czasownik, najlepiej w jakimś absurdalnym, zabawnym zwrocie.
3. Proste zdania - bez wielkiej litery na początku i kropki na końcu.
4. Rozbudowane zdania.
5. Książki - tutaj znajdziemy instrukcję jak zrobić dla dziecka jego tzw. indywidualną książeczkę. Zadanie jest proste i mam zamiar z tego skorzystać. Nie obyło się tutaj bez reklamy książeczek do czytania globalnego tej samej autorki.

W książce znajdziecie kilkanaście propozycji zabaw ze słowami, gdyż zabawa jest tutaj kluczem do sukcesu. Bardzo urzekł mnie sposób motywacji przedszkolaków, które pisały listy do swoich trollowych przyjaciół. Wszystkie otrzymywały imienne odpowiedzi co pokazuje wielkie zaangażowanie nauczycielki.
Plusem tej metody jest fakt, że nawet jeśli z jakiegoś powodu zaniechamy tych zabaw i nie osiągniemy zamierzonego celu, to i tak przyczyniamy się do doskonalenia pamięci, koncentracji, uwagi, spostrzegawczości, umiejętności porównywania i analizy wzrokowej, rozwoju mowy. Na zakończenie przytoczono relacje rodziców z wprowadzania tej metody w domu również z dziećmi z dysfunkcjami. Najważniejsze informacje potrzebne do rozpoczęcia przygody z czytaniem globalnym zostały zawarte na zaledwie kilkunastu stronach. Pozostałą część zajmują wspomnienia i relacje rodziców. Do publikacji została dołączona płyta z filmami, na których możemy zobaczyć czytające dzieci, te same pliki znajdują się na stronie www.czytanieglobalne.edu.pl.

Muszę przyznać, że nie stosowałam się w stu procentach do zasad Glenna Domana. Podejście Pani Trojanowicz - Kasprzak uspokoiło moje wyrzuty sumienia, że podchodzę do tematu zbyt na luzie. Im lepsza zabawa tym większe efekty. Książka, choć ma niewielką objętość, pomogła mi uporządkować wiedzę na ten temat. 

Może spodoba Ci się również

3 komentarze

  1. Makulko, jak wiesz w Stanach czytanie globalne to podstawa i zastanawiałam się długo czy ma sens podobne podejście do nauki w jęz. polskim, bo wyrazy w angielskim są krótsze, łatwiej je zapamiętać, a w polskim - bardziej rozbudowane. Dziękuję za recenzję i wzmianki o modyfikacjach językowych. Tak przypuszczałam - nie można na ślepo powielać pomysłów tylko adaptować je do własnych potrzeb. Pozdrawiam ze Stanów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam pomóc. Autorka miała błogosławieństwo od Domana do swoich badań i dostosowywania metody do potrzeba naszego języka.

      Usuń
  2. Z mojego własnego doświadczenia potwierdzam, że w języku polskim to ma sens :) My już się bawimy od dawna, a maluch ma dopiero 17 miesięcy.

    OdpowiedzUsuń