Czytam sobie. Trzy historie o Trollu.

19:00

W styczniu pisałam o serii Czytam sobie (tutaj). Od tego czasu kupowałam i wypożyczałam różne ciekawe książki, ale na końcu i tak wracaliśmy do tych.
Nasza kolekcja powiększyła się o wiele tytułów, które znamy już na pamięć. Dziś opowiem tylko o trzech, przedstawiających sympatycznego trolla Alojzego.

Autorką jest Zofia Stanecka. O jej książkach pisałam już kilka razy. Odpowiada nam jej prosty i mądry styl pisania. Ilustracje wykonała Jona Jung. Na początku nie byłam nimi zachwycona. Na pierwszy rzut oka wydają się nieco toporne, ale pasują do głównego bohatera.

Kto polubi trolla?
Troll Alojzy czuje się samotny, nikt nie chce się z nim bawić bo ma wielki nos i guzy na głowie. Jako pierwsza wyciąga do niego rękę drobinka Tajka, która zaprzyjaźnia się z Alojzym, a jej postawa przekonuje innych, że troll jest miły. Książka jest dobrym wstępem do rozmowy na temat tolerancji, może stanowić zachętę do tego, aby nie oceniać innych po wyglądzie i rozejrzeć się w około czy ktoś nie potrzebuje naszej uwagi, przyjaźni.

Troll i zawody.
Troll leży na kanapie i bardzo się nudzi. Postanawia jednak wziąć sprawy w swoje ręce, zwołuje kolegów i urządza zawody sportowe. Alojzy stanowi dobry przykład jak przeżywać porażkę, zwycięstwo i remis, najważniejsza jest aktywność i dobra zabawa. To od nas samych zależy czy będziemy biernymi odbiorcami świata czy z przebojem wkroczymy w nowy dzień.

Koc trolla Alojzego.
Coś dla wielbicieli kotów. Historia jest bardzo prosta. Alojzy otrzymuje w prezencie kolorowy koc pod, którym układa się do snu. Okazuje się, że w kocu ukrywa się kot. Mój mały wielbiciel tych zwierząt z radością wykrzykuje na widok kota na prawie każdej ze stron.

Potwierdzam swoje wcześniejsze spostrzeżenie, że książki z tej serii można czytać już półtorarocznym dzieciom. Obecnie syn z zainteresowaniem wysłuchuje już opowieści z drugiego poziomu, które są znacznie dłuższe, ale o nich innym razem. W pierwszym artykule o serii Czytam sobie zastanawiałam się dlaczego w książkach jest więcej naklejek niż dyplomów. Teraz już wiem, że rodzice i nauczyciele kserują dyplomy aby każde dziecko, które samodzielnie przeczyta książkę, otrzymało swój.

Może spodoba Ci się również

2 komentarze

  1. Ten troll przypomina mi Kulfona. Myślę, że spodobałby się moim tygrysiakom;)

    OdpowiedzUsuń