Ależ, Bolusiu!

17:14

Boluś to mała świnka, która nie czuje się w swoim domu swobodnie ponieważ jego mama wciąż sprząta i przestawia jego rzeczy. Miara przelewa się, gdy mama postanawia wyprać Chrumtaska, ulubioną zabawkę Bolusia.

Ten oburzony wybiega z domu i postanawia zamieszkać gdzie indziej. Tuła się po okolicy i prosi o dach nad głową, jednak wszyscy mu odmawiają. Niektórzy nie raczą na niego nawet spojrzeć, gdyż są zajęci komputerami. Kiedy wydaje się, że odnalazł raj na ziemi na pięknej łące, wygania go zdenerwowany właściciel posesji. Boluś przypomina sobie, że przecież ma dom i mamę, która go kocha. Kąpie Chrumtaska w kałuży i postanawia wrócić do domu.

Lekcje z ,,Ależ, Bolusiu!" Barbro Lindgren z rysunkami Olofa Landström mogą wynieść nie tylko dzieci ale i rodzice. Dobrze mieszka się w przyjemnym otoczeniu i jest to jeszcze lepsze gdy możemy czuć się w nim swobodnie. Boluś czuł, że nikt go nie rozumie. Dopiero rozłąka uświadomiła mu, że jego dom nie jest taki zły, a życie jest ciężkie. Maluch, który czasami się buntuje, że musi pozbierać zabawki, że czegoś nie wolno z pewnością w postaci prosiaczka odkryje bratnią duszę i może uzmysłowi sobie, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

W książce znajdziemy duże, wyraźne i stonowane ilustracje, tekst na większości stron odznacza się białym tłem.
Jak dla mnie przydałoby się jeszcze kilka zdań zakończenia. Boluś wrócił do domu, pokazał wykąpanego Chrumtaska... i co? Trochę wygląda to tak jakby mama cieszyła się bardziej z tego, że maskotka jest czysta, niż że syn wrócił do domu.

Może spodoba Ci się również

3 komentarze

  1. Już same imiona bohaterów działaja na mnie rozbrajająco. Domyślam się, że książka spodobałaby się moim chłopakom. Niestety często donoszę podobne wrażenie do Twojego w przypadku książek adresowanych do dzieci. Ostatnio czytałam np. "Wszystko moje", pięknie ilustrowana opowieść o kruku, który zabierał immym zwierzętom ich własności. Zamiast ciekawego morału, mój syn zrozumiał z książki tyle, że kruk miał ubaw przywłaszczając sobie nie swoje rzeczy, bo to jest fajne, a pozniej mozna innym dać się pobawić tym, co się zdobyło :O Musiałąm mu dopowiedzieć zakończenie, bo autorzy skupili się na "przygodzie", zupełnie zapominając chyba, o co w tej historii powinno naprawdę chodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Wszystko moje" jeszcze nie czytałam, dziękuję za ostrzeżenie. Chyba nie pozostaje nam nic innego jak czytać książki zanim przeczytamy je dzieciom.

      Usuń
  2. Polecam wydawnictwo ZAKAMARKI, które się specjalizuje w literaturze skandynawskiej. My (to znaczy ja i moje 2 maluchy) uwielbiamy tę literaturę dla dzieci za pomysły, ciekawe teksty, no i ilustracje! Tej książki jeszcze nie znamy. Zapraszam też na naszego bloga o książkach i nie tylko ;) http://pajaczeklukasz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń