Herbata szczęścia

16:19

,,Herbata szczęścia" to pierwsza długa forma Agnieszki Grzelak, która wcześniej pisała tylko opowiadania. Autorka jest malarką i miłośniczką kwiatów, czemu dała wyraz w tej opowieści.
Kiedyś przypadkowo usłyszałam z nią wywiad, w którym opowiadała o swojej pracy i bohaterach serii fantasy ,,Blask Corredo". Postanowiłam poznać jej twórczość i nie zawiodłam się, choć po pierwszych kilku rozdziałach bałam się, że będzie to zwykłe romansidło. Rzecz jednak jest o wiele ciekawsza, mądra i subtelna, pozbawiona ckliwości.

Główną bohaterką ,,Herbaty szczęścia" jest Szklarka, wychowanka Wyspy Sierot. Dzieci pozbawione rodziców są umieszczane na tej bezdusznej wyspie, gdzie uczą się rzemiosła, które później będzie przynosiło zysk nie tylko wychowankom, ale przede wszystkim ich instruktorkom. Dzieci wzrastające w takiej atmosferze potrafią schować swoje uczucia pod grubą skorupą. Wszystko się jednak zmienia, kiedy zaczynają odczuwać, że są kochane. 

Szklarka posiada wyjątkowy talent malarski. Maluje na szkle dla najbogatszych rodów w kraju. Pewnego dnia dostaje na pozór banalnie proste zadanie. Tajemniczy zleceniodawca prosi o namalowanie na małej szybce herbaty szczęścia. Okazuje się jednak, że rośliny nikt nie widział, a informacje na jej temat można znaleźć tylko na Wyspie Sierot. Zdesperowana Szklarka postanawia wyruszyć w to miejsce i rozwiązać zagadkę, która gmatwa się coraz bardziej. Bohaterka i jej towarzysze muszą zmierzyć się z trudnymi pytaniami: kim jestem, kim chcę być, jakie jest moje powołanie, co jest najważniejsze. Muszą też odnaleźć siłę, która pomoże im się zmierzyć z władczymi instruktorkami. 

,,Herbata szczęścia" jak na książkę fantasy jest dość nietypowa. Nie znajdziecie tu krwawych bitew, magicznych zaklęć i wyuzdanego seksu. W zamian otrzymujemy przenikające się tajemnicze światy, za co jestem autorce bardzo wdzięczna. Książkę czyta się jednym tchem i już nie mogę się doczekać kiedy zacznę czytać drugą część. Po jej przeczytaniu miałam ochotę porozmawiać z kimś, kto już ją przeczytał i powymieniać się spostrzeżeniami. To dobra książka na rodzinne czytanie. Minusem jest trochę niedopracowana okładka.

Książka recenzowana dzięki uprzejmości wydawnictwa W drodze.

Może spodoba Ci się również

2 komentarze

  1. Ciekawa fabuła. Zainteresowałaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powrót Szklarki na Wyspę Sierot to dopiero początek :)

      Usuń