Mój pierwszy Dzień Matki.

17:34


Niedługo minie rok jak jestem mamą. Na początku było ciężko (teraz czasami też) ale będę wspominała ten czas jako moment rozwoju w dziedzinach, o które wcześniej bym siebie nie podejrzewała np.:


Śpiewam - mój nauczyciel gry na gitarze błagał mnie bym otwierała usta gdy śpiewam, im bardziej błagał tym bardziej je zamykałam. Teraz pełną piersią śpiewam dla Patryka. Na początku nuciłam pod nosem kołysanki, tak żeby sąsiedzi przypadkiem nie usłyszeli i tylko gdy byłam sama w domu. Po miesiącu ośmieliłam się zaśpiewać przy mężu. Teraz śpiewam już nawet przy obcych ludziach. Mój rekord to półgodzinne śpiewanie u lekarza ,,Stary kaczor farmę miał". Tylko moje przesadzone naśladowanie zwierzęcych odgłosów sprawiało, że Patryk nie zanosił się płaczem. Ostatnio hitem jest ,,Siała baba mak" w wersji jazzowej. Oczywiście jestem na tyle rozsądna, że nie zaśpiewam psalmu do mikrofonu.

Mam bicepsy - serio, bez fitnessu i odżywek. Wystarczyło, że przynajmniej raz dziennie wciągałam wózek po schodach i kilkadziesiąt razy dziennie podnosiłam mój mały dziesięciokilogramowy skarb. Po mieście poruszam się na pieszo, pomaga mi to zachować minimum kondycji i zaoszczędzić parę groszy, które można spożytkować na nową książkę.

Poznaję ludzi - w ciągu kilku macierzyńskich miesięcy poznałam więcej osób niż przez ostatnie dwa lata mieszkania we Wrocławiu. Macierzyństwo zbliża ze sobą kobiety, niezależnie od wieku. I żeby była jasność, Matki rozmawiają nie tylko o ząbkach i kupie, choć przyznaję, że taki temat potrafi znieść sen z powiek. 

Żyję zdrowiej - ostatniego hamburgera zjadłam w drugim miesiącu ciąży. Teraz wiem co to SLS, nie kupuję produktów z E i sadzę kiełki, a dwie półki kosmetyków zastąpiło mydło marsylskie, olej kokosowy i soda.

Gotuję - no dobra, to może za dużo powiedziane, bo mój repertuar rozszerza się bardzo powoli, ale zaczyna mi to sprawiać przyjemność.

Jestem aktorką, reżyserem i scenarzystą moja specjalność to improwizowane przedstawienia pacynkowe dla mojego jednego, bardzo wymagającego widza.

Błagam, nie mówcie że jak kobieta nie pracuje zawodowo to się nie rozwija. Te kilka rzeczy, które tutaj wymieniłam są tylko zewnętrznym znakiem tej przemiany, która dzieje się wewnątrz.

Może spodoba Ci się również

4 komentarze

  1. Macierzyństwo zdecydowanie rozwija. Nigdy wcześniej nie miałam motywacji by nauczyć się aż tylu nowych rzeczy jak teraz, gdy zostałam mamą. I mimo, że wcześniej robiłam wiele ciekawych i fascynujących rzeczy to dopiero teraz, z tym Małym Człowiekiem, życie nabrało prawdziwego sensu. Wszystkiego dobrego z okazji pierwszego Dnia Matki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Mo i również, życzę wszystkiego dobrego :)

      Usuń
    2. Piękne słowa, Marzenko! Cieszę się, że napisałaś... zwłaszcza ostatni akapit ;) Kinga

      Usuń
  2. A co dopiero będzie jak ta Mama rozkręci się na dobre?!! :D

    OdpowiedzUsuń