Pępek świata. Z dzieckiem w drodze.

08:33


W społeczeństwie panuje powszechne przekonanie, że przygody, podróże, spełnianie siebie i oddawanie się swojemu hobby jest możliwe tylko dla bezdzietnych, a najlepiej singli. Jak wyjdziesz za mąż i zdobędziesz pracę na etat to może jeszcze od czasu do czasu wyrwiesz trochę czasu dla siebie ale jak pojawi się dziecko to nie ma zmiłuj, możesz najwyżej robić wypady do pobliskiego parku. Nic bardziej mylnego.
Przeczytałam właśnie książkę pt. ,,Pępek świata. Z dzieckiem w drodze." Anny Kuziemskiej, która jest zaprzeczeniem powszechnych opinii na temat podróży z dzieckiem. Anna Kuziemska jest podróżnikiem, kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży zaczęła zastanawiać się jak teraz będzie wyglądało realizowanie jej pasji. Postanowiła zasięgnąć rady rodziców, którzy oddają się temu hobby wraz z dziećmi. Rozmawiała z kilkunastoma rodzinami, wszyscy byli zgodni, że dla dziecka najważniejsza jest obecność rodziców i wspólne spędzanie z nim czasu, a podróże to umożliwiają. Podróżując z dzieckiem trzeba być elastycznym, trochę zwolnić, odpuścić ale to nie oznacza, że trzeba z tego zrezygnować. Dzieci (nie tylko w podróży) zauważają rzeczy, na które dorosły nie zwróciłby uwagi, pomagają lepiej poznać odwiedzane miejsce. Rodzina z małym dzieckiem często sama staje się atrakcją turystyczną, szczególnie jeśli dziecko jest niebieskookim blondynem. Rodzice wspominają, że wszyscy chcieli ściskać ich dzieci i zrobić sobie z nimi zdjęcie. Często spotykali się z życzliwością tubylców, dostawali noclegi, wchodzili w niedostępne zazwyczaj miejsca tylko dlatego, że towarzyszyło im dziecko. Podróżnicy przekonują, że im mniejsze dziecko tym łatwiej się z nim podróżuje, mało tego niektórzy odważyli się podróżować nawet w ciąży. Dla jednego z małżeństw pomocna okazała się książka ,,W głębi kontinuum" Jean Liedloff, dzięki niej zrozumieli, że dziecko nie ma być pępkiem świata tylko partnerem w jego poznawaniu. Byłam pod wrażeniem gdy zapewniali, że wystarczył im jeden plecak dla trzyosobowej rodziny na kilku miesięczną wyprawę. Najbardziej niecodzienną rzeczą jaką zabrała ze sobą jedna z karmiących mam była główka kapusty, obawiała się, że nie będzie mogła jej zakupić w odwiedzanych krajach. Relacje z wypraw kończy wywiad z Markiem Kamińskim, który nie jest aż tak entuzjastycznie nastawiony do podróży z dzieckiem, ale to chyba dlatego, że on podróżuje bardzo ekstremalnie. Zwiedzanie tak, ale wyprawa na biegun już niekoniecznie. Po narodzinach dzieci dla Kamińskiego ważniejsze stało się zapewnienie bezpieczeństwa rodzinie i sobie, aby nie zostawić ich sierotami.

Ta książka jest nie tylko dla rodziców lub spodziewających się dziecka. To dowód na to, że jeśli się naprawdę chce, to można spełniać swoje marzenia. Moja siostra często powtarza, że człowiek ma tyle na ile się odważy, to zdanie dobrze oddaje klimat tej książki. Najtrudniej zrobić pierwszy krok i wyjść z domu. 

Większość rodzin przedstawiona w książce prowadzi swoje strony internetowe z relacjami z wypraw:





Może spodoba Ci się również

0 komentarze