Życie dzieci dawniej i dziś.

17:27


Targi Książek dla Dzieci i Młodzieży Dobre Strony  były ponad miesiąc temu, a ja dopiero teraz zabieram się za opisanie książek, które zwróciły tam moją uwagę. Wszystko przez to, że czytam kilka książek na raz. Jak już wcześniej wspominałam było niewiele nowości (z wyjątkiem Miffy), które nadawały się dla roczniaka dlatego postanowiłam przejrzeć książki o jeden stopień wyżej.
Seria ,Mądra Mysz" wydana przez Media Rodzina jest pewnie znana rodzicom kilkulatków, dla mnie to było odkrycie. Moją uwagę przykuło wydanie specjalne ,,Dawniej i dziś. Jak żyły dzieci przed stu laty, a jak żyją dzisiaj." Christa Holtei i Astrid Vohwinka. Autorzy przedstawili dzień przeciętnej rodziny mieszkającej w tej samej kamienicy, sto lat temu i współcześnie. Na co drugiej stronie znajdują się skrzydełka z dodatkowymi informacjami o używanych sprzętach. Dzieci mogą się dowiedzieć jak dawniej wyglądały pokoje, w co się ubierano, czym bawiły się dzieci, w jakich warunkach się uczyły, jak prano i spędzano czas wolny.





W podobnym stylu ciekawa byłaby książka o tym jak wyglądało życie dzieci w PRL i dziś. Pamiętam jak moja młodsza siostra nie mogła uwierzyć, że kiedyś na sklepowych półkach był tylko ocet. 

,,Dawniej i dziś. Jak żyły dzieci przed stu laty, a jak żyją dzisiaj" jest polecana przez Fundację ABCXXI - Cała Polska czyta dzieciom. 

Na drugi dzień targów poszłam po drugi egzemplarz. Dla Was. Wypatrujcie konkursu.

Może spodoba Ci się również

3 komentarze

  1. Rewelacyjna książeczka, bardzo podoba się i mnie, i dziecku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż....
    "moja młodsza siostra nie mogła uwierzyć, że kiedyś na sklepowych półkach był tylko ocet"
    I racja, bo to nie jest prawda. Po co dzieciom takie głupoty opowiadać? Fałszowac historię, uczyc nieprawdy? Jeszcze troche a uda sie nam wbić do głowy młodym ,ze kazdy bar mleczny w PRL miał jak u Barei - widelce na łańcuchach.
    Szkoda ,ze młodsza siostra bezkrytycznie przyjeła ten tekst. Gdyby miała więcej krytycyzmu - powinna zapytac czy chodzilismy nago, wycieralismy tyłek liscmi paproci , ogrzewaliśmy domy paląc ogniska wewnatrz? No i czemu nie wyginelismy jako naród z głodu pijąc ocet. Nie jestem piewcą PRL , ale troche rozsądku nie zaszkodzi, czego szczerze zyczę autorce bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze niestety były takie dni kiedy na półkach naprawdę był tylko ocet. Po drugie sformułowanie ,,kiedyś na sklepowych półkach był tylko ocet" funkcjonuje jako skrót myślowy oznaczający, że kiedyś było mniej artykułów i były trudniej dostępne. Po trzecie nie wiesz jak potoczyła się rozmowa z moją siostrą więc nie oceniaj z góry. Czego jak czego ale akurat rozsądku to mi nie brakuje.

      Usuń